fot. Seamus Murphy
płyty | recenzja

PJ Harvey – Hope Six Demolition Project

Organo leptyka

Nie oszukujmy się – na pewno nie jest to najlepsza grafika w dyskografii PJ Harvey, ale heraldyczna okładka współgra z zawartością płyty. Chociaż na pierwszy rzut oka nie jest atrakcyjna, to zyskuje po bliższym kontakcie, kiedy stopniowo odkrywa się kolejne umieszczone na niej detale. Wydanie w digipacku po rozłożeniu zaskakuje dużym zdjęciem z Afganistanu, na którym Polly siedzi wśród zardzewiałego złomu wtapiającego się w surową przyrodę. To chyba najbardziej dosłowna z możliwych ilustracji motywu natury jako świadka rozkładu cywilizacji. Książeczka zawiera teksty piosenek ozdobione rysunkami Michelle Henning, autorki projektów okładek zarówno tej, jak i poprzedniej płyty Harvey.

Kroto Chwile

“A Line in the Sand” – nie dajcie się zwieść wstępowi rodem z Jamajki, od tygodni nie mogę pozbyć się tego refrenu z głowy.

“The Orange Monkey” – transparentne wyjaśnienie po co i dlaczego to wszystko. “I took a plane to a foreign land and said I’ll write down what I find” – nie da się ukryć: jak powiedziała, tak zrobiła.

“Dollar, dollar” – po całej płycie emocji trzymanych pod kontrolą, ich obecność tutaj jest podwójnie przejmująca.

Co państwo na to?