płyty | recenzja

The Dead Weather – Dodge And Burn

Organo leptyka

W porównaniu z limitowanym wydaniem winylowym (LP wytwórni Third Man Records słyną z wyjątkowych dodatków: od płyt barwionych na różne kolory, alternatywnych wersji okładek, dodatkowych ścieżek z utworami ukrytych np. na etykiecie, aż po załamania świetlne w kształcie aniołów widoczne podczas odtwarzania płyty na gramofonie), CD prezentuje się bardzo klasycznie: plastikowe pudełko, książeczka z tekstami i standardowym zestawem informacji o nagraniach. Imitująca grafikę, wyrazista kolorystycznie okładka jest równie charakterystyczna jak te z poprzednich płyt The Dead Weather. Zdjęcie zespołu na tle czegoś, co przypomina płonące wysypisko opon, aż prosi się o większy format. Z tyłu opakowania i w książeczce znajdujemy ciąg dalszy wulkanizacyjno-apokaliptycznej sesji zdjęciowej. Natomiast pod samym krążkiem kryje się rentgenogram dłoni o sześciu palcach – rozwiązanie zagadki czy nad wyraz rozwinięta dłoń basisty na okładce jest pomyłką grafika. Uspokajamy: w świecie Jacka White’a nadal nic nie dzieje się przypadkowo.

Kroto Chwile

„Open Up” – esencja brzmienia zespołu, czterominutowy zastrzyk adrenaliny.

„Lose The Right” – Proszę Państwa, Alison Mosshart!

Co państwo na to?