płyty | recenzja

Boards Of Canada – Tommorow’s Harvest

Organo leptyka

Klasyczny digipack w wersji de luxe wyróżniający się jednak tekturowymi wkładkami ze zdjęciami – niby to autorskie kompozycje, niby przypadkowe ujęcia, a może kadry z jakichś zapomnianych dokumentów czy filmów sf. Wszystko to w formacie ramek przypominającym stylistykę lat 60/70. Trochę zgrzebnie, trochę kosmicznie, w każdym razie dziwnie. Pustynne przestrzenie, pozostawione same sobie modernistyczne konstrukcje, zamglone postaci ludzkie gdzieś na horyzoncie… Nie daje mi spokoju główne zdjęcie na okładce. Skąd bije ta dziwna słoneczna poświata? Czy ktoś jeszcze pozostał w tym mieście? Ile w tym smutku, a ile nadziei?

Kroto Chwile

Pomijając kompozycje wymienione powyżej, nieodmiennie w uszach pobrzmiewa mi jeszcze „New Seeds” – klimatem bliski utworom takim jak „Everything You Do Is A Balloon”, narastający powoli niepokój rozmywa się w zimnej pustce, podróż do krańca wszechświata, pamięci, nas samych.

Co państwo na to?